Druga Niedziela Wielkiego Postu

Widzenie na górze Tabor poruszyło uczniów Jezusa. Zachwyt jaśniejącym chwałą Mistrzem szybko jednak przerodził się w lęk i strach, kiedy usłyszeli głos Boga Ojca. Bali się już patrzeć na przemienionego Jezusa. Podnieśli się dopiero na wyraźną Jego prośbę. Medytując nad tą sceną, warto zapytać siebie o własny stosunek do Chrystusa. Czy On nas jeszcze zachwyca? Czym nas pociąga ku sobie? Dlaczego chcemy za Nim podążać? Czy w szczerości serca możemy powtórzyć za św. Piotrem, że dobrze nam z Jezusem? A jak jest z naszą bojaźnią względem Boga i Jego słów? I nie chodzi tu o zwykły lęk i strach, ale o uświadomienie sobie, kim jest Pan, a kim my, Jego stworzenie. Jak szanujemy Jego dary i nakazy? Jak traktujemy Jego wolę?
Dziś wielu ludzi stawia się w miejsce Boga, chcą o wszystkim decydować sami, chcą urządzać swoje życie i świat według własnych zapatrywań. Słuchają siebie, swoich pragnień i pożądań, a nie tego, co mówi Pan. Dlaczego nie słuchają Syna Bożego? Może dlatego, że Go odrzucili, że uznali, że Go nie potrzebują, albo dlatego, że Go zagłuszyli? Gdyby wszyscy na nowo zwrócili się do Boga, ten świat byłby inny, lepszy, pełen pokoju i mądrości. Bóg nie chce, byśmy trwali w lęku i ciągłym pokłonie. Oczekuje bojaźni, ale też wzywa do powstania i życia według tego, co dał nam w Jezusie. Nie ma lepszej opcji.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez Agnieszkę Wawryniuk