Trzecia Niedziela Wielkiego Postu

Kiedy zdobywaliśmy górę przemienienia, dał się słyszeć głos Ojca: “To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Dzisiaj Słowa Bożego słuchamy razem z Samarytanką. Patrzymy na Jezusa, który “siada” na źródle, bardziej niż na studni Jakuba, bo On sam jest źródłem wody żywej.
Zaczyna rozmawiać z kobietą, która przychodzi o nietypowej porze dnia po wodę. Przychodzi o godzinie dwunastej. Przychodzi, bo chce ukryć swoją historię, a ma ona ją podwójną. Dźwiga w sobie całą historię Samarii – ludu, który powstał po zdobyciu północnego państwa przez Asyryjczyków, kiedy część Izraelitów, część dziesięciu pokoleń, deportowano w różne strony Asyrii i na ich miejsce sprowadzono pięć ludów pogańskich. Ci, którzy pozostali w ziemi Izraela, zaczęli się łączyć w mieszanych małżeństwach. Pojawił się synkretyzm religijny; pomieszali swoje doświadczenie wiary w jedynego Boga z tym, z czym przybyli ludzie z Asyrii. I tak powstali Samarytanie.
Kiedy po niewoli babilońskiej lud wrócił do Judei, nie umiał, nie chciał, nie potrafił i nie mógł dogadać się z Samarytanami. Te mezaliansy z obcymi bogami postrzegane były jako cudzołóstwo, jako zdrada Boga.
Samarytanka dźwiga w sobie historię swego ludu, ale także swoją osobistą historię. Mężczyzna, z którym teraz jest, nie jest jej mężem, a ona całkiem możliwe, że “para się” najstarszym zawodem świata.
A Jezus zaczyna z nią rozmawiać. Prosi ją: “Daj mi pić”. Na krzyżu Jezus będzie wołał “Pragnę”. Jezus – źródło wody żywej. “Strumienie wody żywej wypłyną z mego wnętrza” – mówi w siódmym rozdziale Ewangelii Świętego Jana. Te strumienie wody żywej to dar Ducha Świętego.
Samarytanka, spotkawszy Jezusa, doświadczywszy Jego miłości i Jego przebaczenia, przyprowadza do Jezusa swoich pobratymców.
Jesteśmy świadkami, jak rodzi się wiara w tej kobiecie. Wiara w Jezusa, który jest źródłem wody żywej, w Jezusa, który wyprasza nam dar Ducha Świętego, w Jezusa, który pragnie naszej odpowiedzi na Jego miłość, na Jego miłosierdzie.
Kogo chcę przyprowadzić do Jezusa? I czy w ogóle kogoś chcę do Jezusa przyprowadzić? Czy mi na tym w tym Wielkim Poście naprawdę zależy?
ks. Wenancjusz Zmuda