Wszystkie wpisy, których autorem jest Grzegorz Brzoza

Ty razem rozstrzelano Cię Panie Jezu na krzyżu…

Nienawiść jedno z najgorszych uczuć ludzkiego serca. Oj potrafimy to robić dokładnie i w sposób wysoko wyspecjalizowany. To takie niedobre niecierpliwe ciepło gdzieś pod sercem..nie ma nic wspólnego z miłością dlatego usadowione poniżej….Grymas na twarzy zaczerwienione policzki podniesione ciśnienie zaczyna się…Potem przekleństwa i obracanie się na pięcie w najlepszym wypadku..Często zaciśnięte w kułak pięści ja Ci pokażę..I słowa już nigdy nic nie zrobię ,nie chcę Cię widzieć i zaraz szloch i płacz z takie totalnej bezradności i nienawiści..W skrajnym wydaniu rzucone zdanie a gdybyś umarł albo zachorował…
Każdy z nas oprócz ogródka ma swoje bagienko..i nawet sami dziwimy się jak bardzo lubimy się w nim topić wręcz z niepohamowaną lubością ..
Dzisiaj wszyscy wołają o pojednanie i wyeliminowanie tych negatywnych emocji z powszedniego życia. Za dużo tego wszystkiego, ciągle jesteśmy ubrudzeni ,coraz trudniej zmywać to z siebie..
To może pod rozstrzelany krzyż?Zapraszam..Miłość kontra nienawiść..kto zwycięży?Ale ta wisząca Miłość taka poraniona, te biedne ręce..tyle kosztowało Ją pokonanie nienawiści i zła..Jezusowi zabrano nawet to…Popatrz ile kul nienawiści próbowało uderzyć w Jego święty wizerunek? Jedna kula jedno przekleństwo jeden grzech, jedno odejście…
Panie Jezu Święty Bez Rąk podarujemy Ci nasze jak w książce z przykładami do kazań..Nie bój się postaramy się nimi jak Ty czynić samo dobro..błogosławić…przytulać..Zawsze policzymy do 10 palców nim cokolwiek zrobimy..by ciągle pomiędzy nami był słyszany Twój głos..No tak nie możesz nas teraz przytulić rozumiem..poprosimy o to kogoś bliskiego w kim przecież mieszkasz albo zrobimy to sami względem swoich bliskich, tych których kochamy albo zrobimy sobie tak ja w pewnym kraju Dzień Przytulania…I tak będziemy pokonywali to czego jeszcze tak bardzo się wstydzimy, co chcielibyśmy usunąć spod naszych serc…To postoję jeszcze chwilę pod Twoim krzyżem nim pójdę dalej…Pobłogosław .. wiem nie możesz.. to powiedz mi, że pobłogosławisz moją parafię i ludzi..i mnie tak końcu..to mi wystarczy..Tak?Słyszałem..dziękuję ..idę na kolędę..

zdjęcie Proglas

 

Przysięgam…nie będę przeklinał..

Przekleństwo coś strasznego w ustach człowieka..no może być też takie w dowcipie gdzie w sumie musi być bo inaczej traci się sens/mam takie jedno, pierwsza klasa ale nie mogę tutaj przytoczyć ale to jest ekstraklasa/…i takie co człowiekowi wyleciało..A potem takie używane zamiast przecinka i kropki w zdaniu, bo nie zna się innych słów i takie z Dostojewskiego kiedy parobcy przeklinając zajeżdżają klacz na śmierć..I jeszcze takie co pozwala odkręcać zardzewiałe śruby i takie co zwala z nóg bo jest samą nienawiścią i złem…
Przeklinanie jedna z najpopularniejszych dzisiaj dziedzin naszego życia..Podobno przeklinają wszyscy choć może i tak nie jest ale coś w tym jest. Po co to piszę?jedna z moich znajomych w komentarzu pod zdjęciem napisała..”mój mąż pracował z twoim ojcem i wspomina to był chyba jedyny górnik co nie przeklinał”Pomyślałem Krysiu genialnie to wyłowiłaś bo to prawda mój ojciec po prostu nie przeklinał. Nie wiem może miał swoje słabsze dni ale ja tego nie pamiętam..Wzór dla mnie wręcz niedościgniony ale powiem, że sam też raczej nigdy nie miałem z tym problemu choć pewnie nie uniknąłem czasu błędów i wypaczeń..ale tak naprawdę nigdy mnie to nie rajcowało. Samo przekleństwo niczego nie zmienia a wprowadza niepokój i zamieszanie, traci się tak bardzo na wizerunku..Dzisiaj przeklinają nie tylko mężczyźni ..kobiety też potrafią nieźle określić rzeczywistość brzydkimi słowami i to jakoś boli tak bardzo przecież jest blisko dziecka które powinno słyszeć zupełnie inne wyrazy. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak mocno na dziecko potrafi zadziałać przykład ojca lub matki..Ważmy słowa, najpierw myśleć potem mówić..tak buduje się wzory i tak potrzebne relacje. Mnie to zostało do dzisiaj..choć niekiedy mea culpa mea culpa ale to bez złości ale by określić dosadnie zastaną z reguły sytuację..Nie bójmy się NIE PRZEKLINAĆ zauważmy tych obok szczególnie swoje pociechy które w uczeniu się niedobrych wyrazów przejawiają wyjątkowy talent ..hmm gdyby tak uczyły się matematyki albo polskiego to w szkole byłyby same orły…Uważajmy na nasze słowa niech nigdy nie upadają na ziemię…
Na zdjęciu…to nie James Dean ale nasz ojciec jeszcze kiedy przebywał za oceanem..papieros wzrok wszystko pasuje..jednak prawie nigdy nie przeklinał choć być może sławny aktor też w co wierzę…

zdjęcie archiwum własne tym razem

Ślady krwi na mikrofonie….

Od wczoraj wszystkie media przekazują głównie jedną wiadomość o tragedii w Gdańsku. Publiczna TV jak zwykle bębni o tym przez cały dzień zapraszając kolejnych ekspertów którzy oczywiście dokładnie wszystko wiedzą tylko o godzinę za późno…Gadające głowy tłumaczą zawiłości ochrony i co byłoby gdyby..oczywiście trzeba teraz wszystko dokładnie rozliczyć bo ktoś coś przecież wiedział albo widział i mądry jak to mówią Polak po szkodzie. A tak naprawdę kto zna psychikę szaleńca..człowieka który tylko i wyłącznie w swoim umyśle planował zamach? Tak dzieje się w całej Europie ..tak naprawdę nigdy nie wiadomo kto i jak zaatakuje ..I możemy wyprowadzić tysiące żołnierzy na ulice a ktoś i tak porwie się na życie drugiego człowieka..wyczeka odpowiedni moment…Zaczynamy się powoli bać wielkich skupisk ludzi bo nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć..I z reguły takie zderzenie ..z jednej strony realizowane dobro a z drugiej brutalny atak nożem…Jesteśmy uczestnikami tak skonstruowanego dzisiaj życia i oglądamy masę brutalności w filmach, grach i wszędzie aż pewnego dnia z otwartymi ustami emotikona widzimy że dzieje się to realnie…
Co zrobić?Jak dzisiaj podjąć kolejny dzień po takim wydarzeniu?Ciągle gadać?Szukać winnych?
My jako ludzie wierzący łapiemy się w tym momencie za różaniec a i inne środowiska zaczynają delikatnie przypominać o modlitwie…No cóż zawsze tak było, że kiedy dzieją się rzeczy trudne do zrozumienia wszyscy z małymi wyjątkami uciekali do Boga i Kościoła/nawet dosłownie/..Tak dzieje się na całym świecie..bo w wielu sytuacjach jedynie Bóg ociera łzy i potrafi przytulić ,inni dalej będą gadać…
Dobry Boże wybacz nam małą wiarę kiedy w naszym życiu jest dobrze i wydaję się, że już Ciebie nie potrzebujemy…wybacz kiedy tak trudno nam stanąć przy drugim ze względu na jego przekonania..wybacz nam prosty bark miłości..naucz podawania dłoni w sposób prawdziwie życzliwy..naucz nas..i naucz nas…jesteśmy ciągle trójkowymi uczniami.. gdzie nam tam do szóstki..
Moi Drodzy to dzisiaj niech każdy pomodli się w intencji Prezydenta Gdańska pokazując że w tak trudnej sytuacji jesteśmy zawsze razem by na mikrofonie nie było już nigdy kropli krwi..

zdjęcie radio Proglas

 

Nazywam się Marcin Gajda pochodzę z Mikulczyc…jestem synem zwykłego górnika…

Nazywam się Marcin Gajda pochodzę z Mikulczyc…jestem synem zwykłego górnika…

Nieodłącznym elementem śląskiego pejzażu są szyby i zabudowania kopalniane. Większość naszych rodziców pracowała na kopalni..to ona była żywicielką naszych rodzin. Pamiętamy jak ojciec wychodził na popularną grubę i jak potem czekaliśmy na niego.. niekiedy z obawą bo znowu tąpnęło. Ciągle widzę czarne obwódki z pyłu węglowego wokół jego oczu..potem nabierał małą łyżką trochę cukru bo mu tego brakowało. Tak regenerował utracone siły w czasie ciężkiej pracy…ale wtedy wszyscy mogli już pójść spać bo był w domu. Każdego roku uroczyście dziękowaliśmy św.Barbarze za opiekę i szczęśliwie przepracowany rok. Jako dzieci przysłuchiwaliśmy się rozmowie starych górników o szolach, ciesielstwie ,taśmach i węglu. czuło się w tym niesamowitą solidarność ludzi pracujących tam pod ziemią..Potrafili za sobą pójść w ogień i tak w czasie tąpnięcia było niekiedy wręcz dosłownie.Nasze życie toczyło się w cieniu kopalni, poprzez ojca byliśmy z nią nierozerwalnie związani na dobre i na złe. Pamietam słynny wstrząs kiedy zginęło tylu górników…i pogrzeby w naszym kościele jako ministrant ..ten smutek na twarzach ludzi ,którzy ciągle mieli nadzieję, że nie wszystko stracone..I naraz jest żyje jeden z nich Alojzy Piontek ..My dziękowaliśmy Bogu na kolanach za to ocalone życie a w innych miejscach zrobiono z tego szopkę ,bo przecież jak można jeść sztyl od łopaty..Nas to wtedy tak bolało…tylko my dzieci górników wychowane w cieniu ich trudnej pracy mogliśmy to zrozumieć..A w dniu wypłaty wędrowaliśmy razem z Mamą pod okienko odebrać lichą wypłatę która nie zawsze starczała do końca miesiąca. Nasze zabawki takie skromne, małe ,zero szaleństwa, ale do dzisiaj myślę, że je pamiętamy bo były kupione naprawdę z serca. Na zdjęciach cechownia naszej kopalni i brama wjazdowa..
Niedawno tam przejeżdżałem wszystko chyli się ku ruinie..Czy u nas wszystko trzeba rozebrać albo pozwolić by uległo zniszczeniu?W wielu krajach takie obiekty pielęgnuje się na potęgę bo one właśnie są skarbem każdej małej ojczyzny a u nas?My w naszym kościele dbamy o najmniejszy detal..idą na to potężne niekiedy środki ale co nam zostanie jak to zaprzepaścimy?Co powiemy naszym przodkom którzy żyli tu przed nami?No co powiemy?Głowa na dół i tyle…
Dumnie jeszcze stoi budynek naszej cechowni choć taki pobity i smutny na tle błękitnego nieba…Ma coś z nas ludzi pochodzących z tej miejscowości ..trochę takiej naszej dumy miejsca które nas określa..twardego górnika i ciepłej matki i domu który dzisiaj z reguły stoi w zupełnie innym miejscu..Bramą kiedyś węgiel wędrował w świat a my razem z nim…Dzisiaj oglądamy zdjęcia i wracamy … ciągle wracamy…do domu..

moim z Mikulczyc..

 

 

Moja stacja do nieba

Miasta przez które biegnie linia kolejowa są zawsze jakby bogatsze..no tak stamtąd przecież można wyjechać pociągiem w daleki świat. I stoisz tak przed zwykłym rozkładem jazdy i zadzierasz głowę do góry i są…miasta za miastem poukładane w szeregu według godzin i myślisz ale bym pojechał..Patrząc z peronu widać nie kończące się szyny a za nimi daleki i wielki świat…i tak było kiedyś na naszym mikulczyckim dworcu…
Historia zaczyna się od momentu kiedy z rodzicami wędrowało się na spacer docierając właśnie w to urokliwe miejsce. Nasz dworzec był nieodłączną częścią mikulczyckiej tradycji, myślenia i kultury obok kościoła i kina. Zawierał w sobie jakąś ludzką tajemnicę podróżowania ale i powrotów..przecież stamtąd wyjeżdżało się w inny świat ale i tam wracało. Jak kino łączył nas żyjących w tej małej ojczyźnie z ogromnym światem. Tak podobny do naszego kina w swoim wystroju..wszędzie ciemne drewniane wykończenia jakby nawiązywało do wspólnej historii tych miejsc. Pamiętam bar z charakterystycznym zapachem ciemnego piwa które barmanka rozlewała szerokim gestem i ludzi siedzących przy stolikach oczekujących na swój pociąg. I niekiedy warto było podjechać rowerem by zachłysnąć się atmosferą tego miejsca, które dodawało nadziei, że poza nami istnieje jeszcze inny świat. Miejscem naszych zabaw był także stary cmentarz gdzie poprzez krzaki obserwowaliśmy jeszcze wtedy mknące pociągi, które przyjeżdżały by obejrzeć naszą miejscowość i machaliśmy ostro rękami na powitanie. I bywało, że któryś z maszynistów brudną ręką pomachał z powrotem.
Dzisiaj powoli wszystko zanika w mrokach naszej pamięci. Próbujemy jeszcze jak konserwator pracujący nad starą rzeźbą coś tam jeszcze odbudować w naszej głowie, ale wiemy jak bardzo nasze wspomnienia są mgliste..choć zawsze łapią za serce i gardło kiedy widzisz swoją młodość zaklętą w zwykłych budynkach ..Drapią, przypominają o tym, że każdy z nas ma swój dworzec w życiu z którego odjedzie na drugą stronę życia. No tak dzisiaj większość z nas swój namiot i dom pozostawiła gdzieś tam wyjeżdżając z naszego mikulczyckiego dworca w świat. Mój namiot dzisiaj postawiony w parafii do której wyznaczył mnie mój Biskup i tam dzisiaj wychodzę na dworzec swojego życia..i kiedyś wyjdę po raz ostatni..tak wiem i jestem tego świadomy. Zostanę tam przy kościele i z innymi będę czekał na zmartwychwstanie..ale proszę Cię Panie kiedy będziemy już w drodze to spróbujmy jeszcze przejechać przez stację Zabrze-Mikulczyce bo to moja mała pierwsza ojczyzna..Może spotkamy jeszcze kogoś ze starych znajomych przy nieczynnych dzisiaj torach a ja pomacham mu z łezką w oku przez okna..popatrzę na starą kopalnię i pojedziemy dalej…

tekst dla wszystkich tych którzy zawsze kochali ten nasz mały świat…

 

Jak bańka na wietrze..

Jak bańka na wietrze..

Moment przystanek refleksja nad tym co ulotne ..szybko umyka w cichą, błękitną przestrzeń nieba..mydlana bańka.Tak na początku roku symbolizuje szybko przemijające życie..i jest
jak kwiat na łące, wystarczy, że wiatr go muśnie/psalm/ i już go nie ma. Dzisiaj każdy z nas taką kolorową mieniącą się kolorami tęczy bańkę wypuścił na niebo swojego pielgrzymowania. I płynie raz do góry i opada w dół.. bawimy się się jej widokiem. Myślisz Panie Boże niech płynie zawsze ku temu co nie napawa obawą, jest radosna i zawiera w sobie ciepło słońca…Wymaga jednak tyle zabiegania, troski by nie opadła na ziemię albo nie porwał jej wiatr…dlatego patrzeć i patrzeć w niebo ..tylko tak uda się jej uratować życie.
Los każdego z nas zamknięty w małej kuleczce tańczącej przed naszymi oczami.Co nas czeka w nadchodzącym czasie?Gdzie wiatr porwie nasz ludzki los?A może będziemy tylko tańczyć i stawiać pewne kroki pomimo tego ,że rytm nie zawsze będzie właściwy?I o to trzeba dzisiaj prosić Pana Czasu by zawsze mocno stawiać kroki w życiu pomimo nie zawsze pasującej melodii. Pan policzył na niebie wszystkie bańki, każdej nadał imię i pilnuje by nigdy nie odleciała za daleko…Uśmiecha się kiedy prawie szorujemy nosem po ziemi bo to na własne życzenie ale tylko po to by znowu dmuchnąć od dołu w nasze życie i polecieć do góry..Nie pozwoli..by komuś stała się krzywda, chyba że powie dosyć latania po niebieskim niebie i trzeba będzie od tej chwili fruwać w Jego Królestwie …Z ziemskiej bańki w niebieską?No tak to o to chodzi ..całe życie fruwa się aby zdobyć nawet i szturmem taki awans..Ale na końcu Panie Czasu prosimy może jeszcze nie teraz ..no chyba ,że….Na razie potańczysz moja bańko sąsiadko ze mną na niebieskim firmamencie?No to chodź..dobry rytm..extra melodia..jest dobrze i cicho i niech tak będzie choćby przez chwilę…

zdjęcie Proglas

 

Co słychać?

Co słychać?Za nami pierwsze godziny Nowego Roku..
Czas życzeń i wzajemnej mam nadzieję nie udawanej życzliwości..Pragnę posłać dzisiaj do każdego jednego anioła dobranego do miesiąca urodzenia.Czy trafię nie wiem ale spróbuję..
styczeń- anioła pojednania i miłości
luty – anioła wycofania się
marzec anioła ludzkiego ciepła
kwiecień – anioła radości
maj – anioła uwagi
czerwiec – anioła łagodności
lipiec – anioła czułości
sierpień – anioła działania powoli
wrzesień – anioła wierności
październik – anioła cierpliwości
listopad – anioła głębokiego szacunku
grudzień – anioła ciszy…..
I jak trafiłem?Niech święci aniołowie o mocnych skrzydłach i głosie towarzyszą w tym roku.Nie tylko chronią ale i pokazują tę najlepszą drogę w życiu choć jak zawsze pewnie nie należącą do najłatwiejszych.Słuchaj szumu anielskich skrzydeł to moment kiedy wiesz że nie jesteś sam.Popatrz na stary obrazek nad łóżkiem jak anioł prowadzi dziecko przez kładkę..Poczuj Jego dłoń w swojej wtedy jest łagodniej ,cieplej, lepiej.Myślę, że dzisiaj nasi aniołowie z nową nadzieją wchodzą w nadchodzący czas..Wierzą w nasze możliwości i postanowienia, chcą nam pomóc…To co uśmiechnij się na początek..warto od tego zacząć rok..Pamiętaj nigdy nie jesteś sam..anioł zawsze siedzi na brzegu Twojego życia i łóżka..

/wersja light kazania na Nowy Rok ks.Marcin Gajda/

i drogi jasnej prostej do Betlejem swojego życia

 

i drogi jasnej prostej do Betlejem swojego życia. Gwiazdy na niebie która pomaga trzymać właściwy kierunek wystarczy mieć tylko wysoko podniesioną głowę i to z kolan , bo tak widzi się lepiej i więcej…jestem z Wami w tych dniach blisko poprzez parafialną naszą rodzinę. Dziękujmy Bogu, że mamy siebie nawzajem..za każdy dzień..Ciszy i spokoju świętowania…a teraz połamiemy się opłatkiem ..Wszystkiego co dobre i kochane…

Zdjęcia pochodzą z czeskiej TV Noe świetnej katolickiej telewizji.Warto poszukać po kanałach. Jest rewelacyjna mamy tam nawet godzinną cichą telewizyjną adorację Najświętszego Sakramentu i nie ma ani grama wiadomości i polityki hurrrra..

…dłoni ciepłych i pomocnych obok.Takich w których możesz utopić swoje…Dziesięciu palców które tak na raz dwa trzy łapią twoje tak mocno i nie puszczą..I zostawiają zapach który zawsze przypomina, że są..nie dalej niż na długość palców…

 

odkrywania Jezusa we własnym życiu, zadziwienia, że jest zawsze tak blisko..Wystarczy Go po prostu codziennie odkrywać na modlitwie i w przeżywanych znakach..Ale i przykrywania w potrzebujących pomocy których spotykamy na swojej drodze i…

No tak to wieczór przed Wigilią

No tak to wieczór przed Wigilią

Powoli nadchodzą życzenia wszelkimi możliwymi sposobami to i dobrze..ludzie pamietają o sobie..Pasterze powoli zganiają stada owiec do zagrody zamykają bramy.Powoli trzeba będzie wyruszyć w drogę do Betlejem ..jeszcze tylko spakować rzeczy i w drogę.To będą krótkie noce ale tak pełne ciepła i zadumania ..dlatego trzeba wyjść z domu .Ostatnie uśmiechy, pytanie czy masz wszystko?Buty zawiązane te wyjątkowe ,laska w dłoni tak na zapas by się w razie czego oprzeć..To co ruszamy do Betlejem…Nikt nie patrzy na kompas ale zadziera głowę do góry gwiazda poprowadzi ich do małego Jezusa…Skuleni , w ciszy wchodzą w noc..jak pielgrzymi w czasie ekstremalnej Drogi Krzyżowej..
I nam trzeba wstać z ławki naszego życia nawet kiedy musimy podpierać się laską..wypatrywać na wieczornym niebie znaku z nieba i tak powinno być zawsze..bo człowiek żyje kolorami nadziei i marzeniami które próbuje tak bardzo związać z Bogiem i to w każdej sytuacji swojego życia…Zamknij i otwórz oczy nie jesteś sam jest ktoś kto zawsze trzyma Cię za rękę, nie musisz się bać…Patrzysz w niebo i myślisz jutro moja kolejna Wigilia..wspominasz ,myślisz o tych co daleko nawet płaczesz i …nie bój się łez nie bój..Każda kropla to kawałek Ciebie, nareszcie ten prawdziwy..Mały Jezus je skrzętnie zbiera bo wie, że to od Ciebie..Może wracasz po latach po żelaznej spowiedzi do Boga i odnajdujesz sens tego wszystkiego co Cię otacza…Jest już cicho, Maryja z Józefem w drodze za chwilę będą szukać miejsca dla siebie, bo Ona już taka słaba ledwo trzyma się na nogach..pasterze już opuścili swoje zagrody,
aniołowie szykują się do jutrzejszego Wydarzenia…zapada mglista i deszczowa noc, Ty przytulasz się do poduszki albo kogoś bliskiego..czekasz to już jutro…dobrze ,że jesteś…do jutra kiedy wyciągniemy dłonie do wspólnych życzeń..nie bójcie się czekać…

zdjęcie Radio Proglas

 

 

 

W małym kinie przestano grać na pianinie…

Pewnie patrzysz na zdjęcie i myślisz co to za rudera?No tak dzisiaj na zdjęciu już tylko zdewastowany budynek ale kiedyś nasze niesamowite kino w mikulczyckiej dzielnicy Zabrza.Było zawsze centrum kulturalnym naszej miejscowości…przecież tam na szpulach dowożono wspaniały filmowy świat, który mogliśmy tylko oglądać na obrazkach.Tam po raz pierwszy oglądaliśmy fantastycznych aktorów i mogliśmy podziwiać ich grę, a potem giełda chwalenia się kto był na jakim filmie.Parę złotych w kieszeni i biegło się zobaczyć co nowego dowieziono a potem do kasy i…poprzez grubą kotarę do środka.Na starych przedwojennych, drewnianych, rozkładanych krzesłach przeżywaliśmy nasze młodzieńcze emocje.Ważne było jeszcze z którego miejsca na dole czy na balkonie..Życie zamieniało się przez dwie godziny w prawdziwe kino…Nasz świat zamknął się w granicach małego pomieszczenia poprzez który przewijał się cały świat..i ten do którego tęskniliśmy gdzie było wszystko w zasięgu ręki…A potem po seansie wracaliśmy z wypiekami na twarzy do naszych biednych mieszkań i znowu trzeba było stanąć obydwiema stopami na ziemi…Pamiętam zbierałem wtedy plakaty filmowe i bywało, że pani z kasy łaskawym okiem spojrzała na mnie i coś tam dostałem nawet z odzysku.Dzisiaj rzadko bywam w kinie może brakuje mi tej atmosfery, trzaskających krzeseł, prostoty …technika o niebo wyższa zabiła aurę starego kina.No cóż mój pesel biegnie coraz szybciej do przodu może dlatego?
Nasze kino, widoczne na zdjęciu zostało pewnego dnia podpalone.Dzisiaj na jego miejscu postawiono kolejny market.Umarło coś w naszych Mikulczycach i nigdy już nie będzie tak samo..nigdy..chyba, że po drugiej stronie życia sami wybudujemy sobie pomieszczenie z ekranem gdzie będziemy oglądać filmy ale już z naszego życia….szkoda…

Tekst dedykuję wszystkim chłopcom i dziewczynom z Mikulczyc, którzy w tym kinie zostawili część swojego życia..
Pamiętacie to jeszcze?

Obraz mo??e zawierać: niebo, drzewo i na zewnątrz